Od pomysłu do gotowego produktu. Historia marki tworzonej na własnych zasadach.
W świecie masowej produkcji coraz trudniej znaleźć przedmioty, za którymi stoi konkretny człowiek, własna wizja i prawdziwe rzemiosło. Większość wyposażenia wnętrz powstaje według podobnych schematów – szybko, tanio i w ogromnych ilościach. Tymczasem coraz więcej osób szuka czegoś więcej niż tylko kolejnego produktu z katalogu.
Marka Largodes powstała właśnie z takiego podejścia. Za jej projektami stoi Łukasz Wohlert – projektant i wytwórca z Dolnego Śląska, który samodzielnie odpowiada za cały proces tworzenia swoich produktów. Od pierwszego szkicu, przez dobór materiałów, aż po wykonanie i finalne wykończenie.
Rozmawiamy o projektowaniu, polskim rzemiośle, drewnie, stali oraz o tym, dlaczego dobrze zaprojektowany przedmiot powinien służyć przez lata.

Twoja droga do własnej pracowni w Zagrodnie wiodła przez pół Europy. Jak narodził się pomysł, żeby wrócić na Dolny Śląsk i tworzyć meble pod własną marką?
Pochodzę ze Złotoryi na Dolnym Śląsku. Od najmłodszych lat bardziej interesowało mnie tworzenie niż kupowanie gotowych rozwiązań. Lubiłem wiedzieć, jak coś działa, z czego zostało wykonane i czy można zrobić to lepiej.
Później przyszły wyjazdy za granicę. Przez kilka lat mieszkałem i pracowałem w różnych krajach Europy. W Niemczech zwróciłem uwagę na precyzję wykonania oraz szacunek do jakości. W Holandii zobaczyłem, jak ogromne znaczenie ma funkcjonalność i prostota formy. W Wielkiej Brytanii dostrzegłem odwagę w projektowaniu i umiejętność łączenia różnych materiałów.
Te doświadczenia układały się powoli w całość. Zrozumiałem, że chcę tworzyć rzeczy solidne, z charakterem i na własnych zasadach. Po latach wróciłem na Dolny Śląsk i postanowiłem otworzyć własną pracownię.
Zagrodno to mała wioska niedaleko Złotoryi. Spokojne, zielone miejsce, idealne do pracy, w której liczy się skupienie i kontakt z materiałem. Tu, w warsztacie pełnym zapachu stali i drewna, powstaje wszystko, co wychodzi pod marką Largodes.

Na swojej stronie podkreślasz, że jesteś projektantem i wytwórcą, a nie producentem. Skąd to rozróżnienie i dlaczego jest ono dla Ciebie tak ważne?
Nie przepadam za określeniem „producent”. Produkcja kojarzy mi się z taśmą, powtarzalnością i dużą skalą. Ja pracuję zupełnie inaczej.
Jestem projektantem i wytwórcą. Każdy produkt przechodzi przez moje ręce – od koncepcji, przez konstrukcję, dobór materiałów, spawanie, szlifowanie, montaż drewna, aż po ostatnie wykończenie.
Dzięki temu mam pełną kontrolę. Mogę zatrzymać się w dowolnym momencie i coś poprawić, dopracować detal, zmienić proporcje. To wymaga więcej czasu i energii, ale efekt jest zupełnie inny niż przy masowej produkcji.

Od czego zaczynasz pracę nad nowym meblem lub dekoracją? Jak wygląda ten proces krok po kroku?
Każdy projekt zaczyna się od funkcji. Zanim narysuję pierwszą linię, zastanawiam się: do czego ten mebel lub dekoracja ma służyć na co dzień? Jak będzie używany? Czy będzie wygodny i praktyczny przez wiele lat?
Dopiero później zajmuję się formą i charakterem. Lubię wyraziste, ale jednocześnie ponadczasowe kształty. Usuwam wszystko, co zbędne – zostają tylko elementy, które mają sens konstrukcyjny lub estetyczny.
Często robię kilka wersji tego samego elementu. Testuję proporcje, spawam prototypy, szlifuję, patrzę, jak gra światło na stali. Dopiero kiedy jestem pewien, że wszystko gra – idę dalej.
Proces trwa od kilku do kilkunastu dni, w zależności od skomplikowania projektu. Wszystko dzieje się w jednej pracowni. Nie ma outsourcingu na inne firmy – to pozwala utrzymać wysoki standard.

W Twoich projektach dominują dwa materiały: drewno i stal. Dlaczego zdecydowałeś się akurat na takie połączenie?
Od początku najbliższe są mi stal i drewno. Stal daje trwałość, stabilność i surowy, industrialny charakter. Drewno wnosi ciepło, naturalność i niepowtarzalność.
Nie ma dwóch identycznych kawałków drewna. Każdy ma inny układ słojów, kolor i strukturę. To sprawia, że nawet przy tym samym projekcie każdy egzemplarz jest trochę inny – ma swój własny charakter.
Drewno pochodzi od polskich dostawców. Dzięki temu wiem dokładnie, co kupuję i mogę osobiście sprawdzić jakość. To samo dotyczy stali – staram się trzymać lokalnych źródeł, gdzie to możliwe.

Oglądając Twoje portfolio, odnosi się wrażenie, że światło odgrywa w nim kluczową rolę. Projektujesz je celowo jako element konstrukcji?
W wielu moich produktach światło nie jest dodane na końcu. Często planuję je już na etapie szkicu.
Lubię, kiedy światło podkreśla formę, odbija się od stali albo tworzy subtelną poświatę. Nie chodzi tylko o oświetlenie pomieszczenia – światło buduje nastrój i sprawia, że produkt zmienia się w zależności od pory dnia.
Dobrym przykładem jest stojak Levité – geometryczna, złota konstrukcja z podświetleniem, która świetnie sprawdza się zarówno pod choinką, jak i jako stojak na dużą roślinę. Albo lampa Valkyria i świecznik Chors – wieczorem nabierają zupełnie innego, klimatycznego charakteru.

Twoje produkty noszą intrygujące nazwy: Leszy, Chors, Valkyria. Co za nimi stoi?
Od zawsze fascynowały mnie słowiańskie i nordyckie opowieści, symbole i relacja człowieka z naturą. Nazwy produktów Largodes często do nich nawiązują, ale nie są dosłownymi kopiami.
Leszy – stojący wieszak o formie przypominającej rozgałęziające się drzewa. Chors – świecznik inspirowany symboliką księżyca i światła. Valkyria – lampa o lekkiej, rzeźbiarskiej konstrukcji.
To sposób, żeby każdy produkt niósł ze sobą dodatkową historię i emocje, a nie był tylko kolejnym przedmiotem w domu.

Rynek jest dziś zalany tanimi meblami z sieciówek. Dlaczego w tych czasach ręczna, rzemieślnicza produkcja wciąż ma sens?
Moim zdaniem ma sens bardziej niż kiedykolwiek. Masowa produkcja jest świetna do rzeczy, które muszą być identyczne i tanie. Ale kiedy szukamy jakości, trwałości i charakteru – ręczna robota wygrywa.
Każdy detal mogę dopilnować osobiście. Spawy są równe, krawędzie starannie wyszlifowane, drewno dobrze spasowane. Dzięki temu produkt nie tylko ładnie wygląda na początku, ale też dobrze się starzeje.
Stąd też 36 miesięcy gwarancji na konstrukcję. Po prostu wiem, jak jest zrobiony i wierzę, że będzie służył latami.
Gdybyś miał podsumować w kilku słowach: co jest największym wyróżnikiem marki Largodes?
-
Autorskie projekty – nie kopiuję, nie idę ślepo za trendami.
-
Pełna kontrola nad procesem – wszystko powstaje w jednej pracowni w Zagrodnie.
-
Doświadczenie – połączenie inspiracji z zagranicy z tradycyjnym polskim rzemiosłem.
-
Trwałość – nacisk na jakość, która przetrwa próbę czasu, poparty 3-letnią gwarancją.
-
Indywidualne podejście – chętnie modyfikuję projekty i robię rzeczy na wymiar pod konkretne wnętrze.
Nie jestem wielką fabryką i nie chcę nią być. Chcę dalej tworzyć rzeczy, które mają duszę i za którymi stoi konkretny człowiek.
Szukasz unikalnych elementów do swojego wnętrza?
Jeśli cenisz jakość, autentyczność i przedmioty tworzone z pasją, odwiedź stronę largodes.pl. Sprawdź gotowe kolekcje mebli i oświetlenia lub skontaktuj się ze mną bezpośrednio – chętnie stworzę dla Ciebie projekt na indywidualny wymiar, idealnie dopasowany do Twojego domu.
Dzięki, że przeczytałeś moją historię. Mam nadzieję, że zainspiruje Cię ona do otaczania się przedmiotami, które naprawdę warto mieć.
Łukasz Wohlert
Założyciel marki Largodes





